header image
Start
Sanktuarium dla zwierząt Woodstock PDF Drukuj E-mail
wtorek, 03 sierpień 2010

[ Vera Lawlor, The Parent Paper, 1 sierpnia 2010] Moja wizyta w Sanktuarium dla zwierząt Woodstock w Willow w stanie Nowy Jork zaczęła się od widoku kaczek i gęsi, machających skrzydłami i wyciągających szyje w stronę nieba jakby prosząc o jeszcze więcej deszczu. Kozy i owce w oddali nie były tak wdzięczne i dzikim pędem pobiegły do otwartej stodoły. Natomiast cztery świnie leżały śpiąc na grubej warstwie słomy. Nawet nie mrugnęły okiem, gdy kury dziobały ziemię tuż obok ich pysków.


To otoczone górami Catskills gospodarstwo oferuje azyl krowom, świniom, kurom, indykom, kaczkom, owcom i kozom, które zostały wyrwane z kręgu znęcania się, zaniedbania i porzucenia. Sanktuarium to zapewnia setkom rodzin, które każdego roku przechodzą przez jego bramy, nie tylko atmosferę spokoju i odprężenia, lecz również szansę nauczenia się o ciężkim życiu wielu zwierząt w wielkoprzemysłowych hodowlach.

Przewodnicy po sanktuarium tłumaczą odwiedzającym, że obrazy szczęśliwych zwierząt żyjących na słonecznych, idyllicznych gospodarstwach – takich jak to sanktuarium – które pamiętają z dzieciństwa, nie mogłyby być bardziej niezgodne z prawdą. Prawda jest natomiast taka, że praktycznie wszystkie zwierzęta hodowane na pożywienie – lub w celach wyrobu innych produktów – spędzają życie w żałosnych warunkach, w wiecznym zamknięciu w ciemnych, zatłoczonych placówkach zwanych intensywnymi fermami. Te miejsca kładą nacisk na wysoki zysk nie mając na uwadze środowiska czy potrzeb i wartości niematerialnej zwierząt.

Rebecca Moore, będąca w sanktuarium specjalistką ds. komunikacji, twierdzi, że przyprowadzenie całej rodziny do Woodstock to mocny krok w pozytywną stronę.

- Moje pokolenie nie miało szansy na jakąkolwiek interakcje ze zwierzętami, które trafiały na nasze talerze. A w tych kilka okazjach, gdy spotkałam zwierzęta (w zoo lub na targu), to, co zobaczyłam na własne oczy, nie zgadzało się z tym, co mi mówiono. Zwierzęta żyły w marnych warunkach i nikt specjalnie nie zwracał uwagi na ich potrzeby. Ich depresja lub stres były namacalne i zawsze opuszczałam te miejsca czując się zmartwiona.

Sanktuarium dla zwierząt Woodstock to zapowiedź przyszłości, uważa Moore. Widzi nowe pokolenie rodzin przekraczających bramy, pokolenie, które chce, aby dzieci były lepiej poinformowane, niż oni byli. Odwiedzających zachęca się do wejścia na pastwisko, do boksów i interakcji ze zwierzętami. Świnie uwielbiają głaskanie po brzuchu, owce drapanie po głowie, a wiele kur lubi, gdy się je przytula.

- W książkach i w szkole uczymy dzieci miłości do zwierząt jako sposobu na wytworzenie w nich delikatności i dobroci. Jednakże to, co zazwyczaj robimy zwierzętom, aby trafiły na nasz talerz, to przeciwieństwo tej nauki i to nie ma sensu. - twierdzi Moore.

 

Sanktuarium otwarte jest w każdy weekend. W trakcie zwiedzania odwiedzającym przedstawia się zwierzęta i ich historie. Poznają na przykład młode byki o imionach Ralphie i Andy, które zostały uratowane z fermy cielęcej. W tej chwili są już dorośle i są najlepszymi przyjaciółmi. Kaczki Mickey i Jo znaleziono zestresowane i w złej formie, z jasnymi oznakami ucieczki z fermy przemysłowej – czubki ich dziobów były odcięte (czynność wykonywana bez znieczulenia aby zapobiegać dziobaniu, gdy w klatkach jest zbyt tłoczno). Ptaki były niedożywione a samica Jo miała poważnie złamane skrzydło. Wyzdrowiała i para jest obecnie nierozłączna.

- Danie dzieciom możliwości przyjechania tutaj i interakcji ze zwierzętami w równościowej scenerii – i widzenie, jak robią to też rodzice, nierzadko po raz pierwszy – jest fantastyczne. - mówi Moore. - Widzisz, jak zmieniają się serca i umysły, jak każdego dnia się tu otwierają. Ludzi porusza to, że mieszkańcy sanktuarium są tak samo nimi zainteresowani, tak ciekawscy i czuli jak psy i koty, które znają z miejskiego krajobrazu.

Następny >